Kontrolka z wykrzyknikiem i symbolem przekroju opony na desce rozdzielczej to jeden z najczęstszych powodów wizyt kierowców w warsztacie tuż po wyjeździe od wulkanizatora. System monitorowania ciśnienia w ogumieniu (TPMS – Tyre Pressure Monitoring System) jest obowiązkowym elementem wyposażenia każdego auta osobowego rejestrowanego w Unii Europejskiej od listopada 2014 roku. Niestety, w wielu przypadkach sezonowa wymiana opon w pośpiechu kończy się zerwanym sensorem, uszkodzonym zaworem lub rozkodowaniem elektroniki pokładowej.
TPMS pośredni a bezpośredni: co tak naprawdę masz w kołach?
Zanim mechanik podstawi podnośnik, kluczowe jest ustalenie, z jakim rodzajem systemu mamy do czynienia. Układ pośredni (stosowany powszechnie m.in. w autach grupy VAG – Volkswagen, Skoda, Seat, Audi) nie posiada fizycznych czujników wewnątrz koła. Spadek ciśnienia kalkulowany jest na podstawie impulsów z czujników ABS i ESP, które mierzą prędkość obrotową każdego koła. Koło ze zbyt niskim ciśnieniem ma mniejszy obwód toczenia i kręci się szybciej niż pozostałe. W tym przypadku wymiana opon przebiega standardowo, a po napompowaniu kół do właściwych wartości wystarczy zresetować system w menu komputera pokładowego.
Zupełnie inaczej wygląda procedura w układzie bezpośrednim, montowanym m.in. w markach Ford, Opel, Hyundai, Kia, BMW, Mercedes czy w autach francuskich. Tutaj w każdym kole, bezpośrednio przytwierdzony do zaworu, znajduje się miniaturowy nadajnik radiowy z własną baterią. Taki moduł co kilkadziesiąt sekund mierzy ciśnienie oraz temperaturę powietrza wewnątrz opony i wysyła te parametry drogą radiową (w Europie na częstotliwości 433 MHz) do sterownika auta.
Najczęstsze błędy niszczące czujniki TPMS
Najwięcej uszkodzeń czujników bezpośrednich powstaje w trakcie zbijania stopki opony z rantu felgi. Jeżeli operator nie sprawdzi położenia zaworu i ustawi stopkę maszyny bezpośrednio nad sensorem, siła siłownika zgniecie obudowę czujnika lub ułamie korpus zaworu. Prawidłowa procedura wymaga ustawienia zaworu w bezpiecznej pozycji względem łyżki zbijaka.
Drugim grzechem jest brak wymiany zestawu uszczelniającego (tzw. service kit). Przy każdym demontażu opony lub rozkręcaniu czujnika należy wymienić gumową uszczelkę, podkładkę, nakrętkę oraz wkład zaworu. Zwykły, mosiężny wkład wkręcony w aluminiowy kominek czujnika może wywołać korozję galwaniczną. Po jednej zimie aluminium utlenia się i kruszy, co skutkuje ubytkiem powietrza i koniecznością zakupu nowego czujnika.
Programowanie, klonowanie i adaptacja czujników
Gdy posiadasz dwa komplety kół, pojawia się wyzwanie przypisania sensorów do komputera. Niektóre auta mają procedurę automatycznego uczenia się (autolearn) – wystarczy przejechać kilkanaście kilometrów z określoną prędkością. Wiele marek wymaga jednak użycia testera i ręcznego wgrania numerów ID każdego sensora.
Świetnym rozwiązaniem jest klonowanie czujników uniwersalnych. Za pomocą programatora odczytujemy kody fabrycznych czujników z kół letnich i wgrywamy identyczne numery do programowalnych czujników w komplecie zimowym. Dzięki temu samochód nie odróżnia kół letnich od zimowych, a sezonowa wymiana opon odbywa się bez ponownej adaptacji.
Obsługa TPMS w Raszynie
W AutoRaszyn24 przy ul. Raszyńskiej 16 w Rybiu mamy skaner TPMS, programujemy i klonujemy czujniki oraz kasujemy błędy systemu. Programowanie czujnika kosztuje 25 zł za sztukę, a kasowanie błędów 60 zł – pełne ceny znajdziesz w cenniku. Świeci się kontrolka ciśnienia albo planujesz drugi komplet felg pod czujniki? Zadzwoń pod 730 730 415, pracujemy całą dobę.



